Jeśli wierzyć „ Washington Post" agenci CIA w Afganistanie uzależniają starych wiekiem wodzów tamtejszych plemion i klanów rozdawaną im viagrą. Nie za darmo, bo Wielki Brat nawet viagry gratis nie rozdaje . Za wskazywanie kryjówek talibów, za wydawanie osób ich wspierających.
Panowie wodzowie maja zwykle po cztery żony, nierzadko te z numerami trzy i cztery jeszcze małoletnie. Viagra czyni z nich cudownych ogierów.
Zatem mamy w afgańskiej „ misji" zjawisko seksu za zdradę . Ciągłe , wojskowe dostawy rozkoszy za łamanie świętej tam zasady- zapewnienia bezpiecznej gościny muzułmańskim pobratymcom.
Ciekawe czy polscy „ misjonarze" też stosują takie formy walki? Co na to Centralne Biuro Antykorupcyjne ? Jak nasze siły okupacyjne rozliczają w wojennych budżetach ową viagrę ? Maskują ją w fakturach jako np. „ bomby kasetonowe", czy rozliczają nową broń jawnie ? Kto kontroluje faktyczne jej zużycie ? Co na to katoliccy księża- kapelani obecni w wojsku w okupowanym Afganistanie ? Rozgrzeszają ten jakże niezgodny z tak zwaną „ katolicką nauką społeczną „ , stymulowany przez polskich żołnierzy wodzowski nierząd, czy sankcjonują go sankcjonując tym muzułmańskie wielożeństwo ?
Kiedyś angielscy okupanci uzależniali Chińczyków od rozdawanego początkowo opium. Potem, dzięki powszechnemu uzależnieniu i sprzedaży opium, ogołacali Chiny ze srebra. Teraz Amerykanie uzależniają afgańskie elity od viagry. Afganistan to wielki producent opium i innych narkotyków. Od których uzależnili się m.in. Amerykanie . Czy przyszła , braterska współpraca amerykańsko-afgańska to viagra za opium ?
Przykra , wręcz dołująca wiadomość. Polska utraciła przodownictwo w długości kiełbasy. Wraz z odebranym tytułem „ Naród najdłuższej kiełbasy „ straciliśmy też rekord w księdze Guinessa.
Ta strata to poważna sprawa, bo „ Polish sausage „ to jedyny , powszechnie znany w USA produkt polski . Jak w Chinach Chopin i Curie -Skłodowska .
Zresztą sprzedawana tam , np. niedaleko Białego Domu w budce z hot- dogami , taka „ Polish sausage „ wygląda jak w Europie paprykowana hiszpańska . A smakuje bezsmakiem. Od smaku są bowiem dodawane do niej keczup, musztarda i sos majonezowy.
Teraz prawo do posiadania tytułu „ Narod najdłuższej kiełbasy „ mają Rumunii. Ukręcili oni kiełbasę dłuższą o 200 metrów niż poprzednia, polska. Takie są skutki m.in. wyniszczającej wojny premiera RP z prezydentem , też RP. I polskiej przypadłości - siadania na laurach.
A Rumunii nie śpią. Teraz prężą się by pozyskać tytuł „ Naród największego ciasta „.
Cytat tygodnia, roku może nawet.
„ Intelektualnie dojrzałem do tej decyzji „ - tako rzekł pan poseł Jacek Kurski o zakupie przez siebie pistoletu na prawdziwie naboje.
Co ustawa przygotowana przez PO to pułapka dla SLD. Każda ustrojowa ustawa.
Tak jest z ustawą medialną przygotowaną przez zespół profesora Tadeusza Kowalskiego, forsowana przez klub parlamentarny PO. Cud od dawna oczekiwany zapowiadającą. Czyli zmianę władz publicznych mediów.
Aby zadowolić ludzi lewicy nowa ustawa powinna:
x/ Zagwarantować rzetelne wypełniania misji kulturalno- edukacyjnej przez telewizję i radio publiczne.
x/Zagwarantować jej stabilne źródła finansowania
.x/ Stworzyć system społecznej kontroli mediów korzystających z pieniędzy publicznych przekazywanych im dla wypełniania „ misji".
A także zmienić władze mediów publicznych. To jest dziś bezdyskusyjne.
I tu może być SLD pogrzebany.
Ustawa lansowana przez PO i media komercyjne dzięki systemowi licencji programowych daje szanse na lepsze wypełnianie misji edukacyjno- kulturalnej. Zresztą to posłowie Lewicy ten , wzorowany na rozwiązaniach brytyjskiej BBC, system licencji postulowali.
Dodatkowo projekt ten daje szanse na wybór nowych władz mediów. Na czym Platformie najbardziej zależy.
Nie daje za to szans mediom publicznym na gwarancje stabilnych budżetów.
Zamiast abonamentu radiowo-telewizyjnego proponuje Fundusz Zamówień Publicznych. Tworzony z odsetku podatku VAT od działalności radiowo-telewizyjnej, filmowej i reklamowej.
Takie rozwiązanie uzależnia media publiczne podwójnie.
Od stanu koniunktury gospodarczej, zwłaszcza w branży reklamowej. Odbijającej niczym lustro kondycję wszystkich firm. Dziś nie znamy zasobności przyszłego Funduszu. Kalkulacje robione były na lepsze wczoraj. Te pesymistyczne, robione na kryzysowe jutro szacują maksymalne wpływy na 600 - 500 milionów. W roku 2007 nadawcy publiczni otrzymali z abonamentu ok. 870 milionów.
Dodatkowo nowy system dopuszcza do Funduszu media komercyjne. No i o ostatecznej wysokości funduszu decydować ma minister finansów, czyli koalicja rządząca. To już jawnie uzależnia, wręcz zwasalizuje media publiczne od formacji rządzącej.
Projekt Platformy więcej likwiduje, niż tworzy. Znosi Rady Programowe . I te regionalne i te centralne. W zamiast proponuje trzydziestoosobową Radę Programową zbierającą się dwa razy w roku . Czyli fasadę.
Bardziej niebezpieczna jest propozycja likwidacji regionalnych ośrodków radiowych i telewizyjnych i zastąpienie ich szesnastoma kombinatami telewizyjno-radiowymi. To może być pokusa dla Lewicy. Jeśli poprzecie ustawę to można negocjować o obsadzie władz nowych kombinatów.
Proponowany przez PO system finansowania i zmian w zarządzaniu mediami publicznymi to klasyczna „ taktyka salami" prowadząca do stopniowej redukcji radia i telewizji publicznych. Do utrzymania tylko jednego ogólnopolskiego kanału TVP z niszowymi kanałami tematycznymi i jednego programu radiowego. Czyli do modelu postulowanego przez posłów PO jeszcze w 2005 roku.
I tu jest pułapka na SLD. Trudno bowiem nie poprzeć ustawy , która daje szanse na rozwiązanie konfliktów personalnych w mediach publicznych.
Ale nie można popierać jej zapisów osłabiających media publiczne.
W rozpoczynającej się dyskusji o mediach stale słyszę, że politycy powinni dokonać „ samoograniczenia się „ w mediach publicznych. Ten projekt do takiego politycznego „ samoograniczenia „ nie prowadzi.
On zmusi do samoograniczenia się media publiczne.
Premier Tusk swoją liberalną polityka gospodarczą zjednoczył związki zawodowe. Sprawił , że liderzy „ solidarności" stanęli w jednym szeregu z liderami OPZZ. Pomimo uprzedzeń historycznych.
Prezydent Kaczyński krystalizuje lewicę. Swymi wetami zmusza sejmowy Klub Lewicy do przekładania pięknie brzmiących programów, szczytnych wartości na praktykę polityczną. SLD do systematycznego samookreślenia się.
W klubie poselskim głosowanie nad wetem ustawy o „pomostówkach „ pokazało , że SLD dzieli się na skrzydło centrolewicowe i socjalistyczne, coraz silniej związane z centralami związkowymi.
Wygrali centrowi realiści argumentujący, iż lepsze nauczycielskie pomostówki w garści, niż pryncypialny, lecz nieskuteczny bój o zablokowanie Platformerskiej ustawy, jak to proponowali maksymaliści. Wniosek do Trybunału Konstytucyjnego to kompromis maksymalistów.
Przy okazji warto postawić pytanie : czy prawo do wcześniejszych emerytur lewica musi traktować jako dogmat? Zwłaszcza w nadchodzących czasach kryzysu , czyli wzrostu bezrobocia. Czy powinna koncentrować się na walce o miejsca pracy ? Czy tworzymy społeczeństwo dłużej pracujące, czy dorabiające sobie do biedaemerytur?
Często słyszę opinie, że SLD , formacja w istocie nielewicowa, tak zabetonowała sobą scenę polityczną, że blokuje miejsce innym, autentycznym lewicom. Że tylko na gruzach SLD, czyli po takiej balcerowiczowskiej , politycznej terapii szokowej, istnieją szanse na zbudowanie w Polsce autentycznej, nowoczesnej lewicy.
Obecnie SLD przypomina ropuchę. Media, politycy , Wyborcy krzywią się na nią, pokrzykują, tupią. Spróbujcie jednak ją czasem pocałować .
A nuż zamieni się w księcia.
PS. Wiele osób pyta mnie o przyszłość miesięcznika „ Dziś „. Wyjaśniam. Prawo do wydawania tego tytułu i aktywa wydawnictwa należą do spadkobierców Mieczysława F. Rakowskiego. Od ich woli zależy jutro „ Dziś „.
piątek, 19 marca 2010
Licznik odwiedzin: 488533
| « grudzień » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 |
| 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | 31 | ||||
Piotr Gadzinowski urodził się w św. mieście Częstochowie w rodzinie piekarza, drobnego kapitalisty. Za chlebem wyjechał do Warszawy, tam zbolszewizował się i pozostał na emigracji zarobkowej. W życiu ...
więcej...Piotr Gadzinowski urodził się w św. mieście Częstochowie w rodzinie piekarza, drobnego kapitalisty. Za chlebem wyjechał do Warszawy, tam zbolszewizował się i pozostał na emigracji zarobkowej. W życiu wykonywał wyjątkowo podłe zawody: posła, publicysty, pomocnika redaktora naczelnego i pomocnika piekarza. W Sejmie RP zwanym obecnie „sanktuarium demokracji” przechował się przez 3 kadencje. Bywał na posiedzeniach Komisji Kultury, Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn, Łączności z Polakami za granicą W Sejmie RP, Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy i Parlamencie Europejskim. Współtworzył ustawę o kinematografii. Oznaczono go orderem zasłużony kulturze „Gloria Artis”. Autorzył i współautorzył sześciu książkom publicystycznym i satyrycznym. Znający go dobrze uważają, że lepiej mówi niż wygląda i lepiej pisze niż mówi. Przeczytaj bloga, a będziesz zaskoczony.
schowaj...Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: